środa, 3 maja 2017

Epilog

23.04.2017r. niedziela 

Perspektywa Ani

-Ania wygraliśmy! Jesteśmy mistrzami Polski!- ktoś niemiłosiernie darł się nad twoim uchem. Byłaś zirytowana. Przecież widziałaś wynik. To, że się nie odzywałaś i siedziałaś ciągle w jednym miejscu nie uprawniało nikogo do tego, aby krzyczeć nad twoim uchem. 
-Przecież widzę.-odparłaś bardzo zirytowana. Ale twoje słowa uciekły gdzieś w eter. Koło ciebie nie było już nikogo. Wszyscy byli już na boisku i świętowali. Twój humor jednak nie był gotowy na świętowanie. Wiedziałaś, że to twoje ostatnie chwile w tym miejscu. Chciałaś je wykorzystać jak najlepiej. 
-Mamo! -Nim zdążyłaś zauważyć na twoich kolanach ulokowała się Lilka.-Dlaczego płaczesz?-zapytała.
-To ze szczęścia. -odpowiedziałaś chociaż tak naprawdę wiedziałaś, że jest inaczej. 
-Babcia powiedziała, że za chwilę zabiorą Łukasza do domu. A po mnie dziadek później przyjedzie. 
-No to w takim razie pójdę się z nim pożegnać.-powiedziałaś i razem z Lilą poszłyście szukać twoich rodziców. W tym czasie rozpoczął się czwarty i masz nadzieję ostatni set. 
-Mamo spokojnie ja odwiozę Lilkę do domu.-próbowałaś przekonać swoją mamę, że tata nie musi specjalnie przyjeżdżać po Lilkę skoro ty i masz zamiar wrócić prosto do domu. 
-Ale kochanie idź się bawić. To przecież twój ostatni mecz. Ciesz się z tego, że znowu zostaliście mistrzami Polski. 
-Ana?-zapytał tylko Kevin, który pojawił się nie wiadomo skąd. 
-Kevin to nie jest czas na tą rozmowę.-powiedziałaś zrezygnowana. Nie miałaś siły się już dzisiaj z nikim kłócić. Byłaś po prostu zmęczona. 
-A kiedy będzie?-zapytał wyraźnie zły. 
-Dzieci idźcie gdzieś w spokoju porozmawiać. -odezwał się twój tata. -Lilka idź poszukać Kuby i nie rozstawaj się z nim. Ja później po ciebie przyjadę. 
-No Ania bierz przykład ze swojej córki i idźcie stąd.-powiedział znowu twój tata. - Potem zadzwoń to przyjadę po Lilkę. 
Nie miałaś wyjścia. Musiałaś zrobić tak jak ci kazał tata. Postanowiłaś, że najspokojniejszym miejscem jeszcze przez kilka minut będzie szatnia, dlatego to właśnie tam skierowałaś swoje kroki. 
-Mów!-zażądał kategorycznym głosem Kevin gdy tylko znaleźliście się w jej wnętrzu.
-To jest mój ostatni sezon w ZAKSIE. Trener zaproponował mi pracę z kadrą, ale jeszcze nie wiem czy ją przyjmę. Chce trochę odpocząć od tych wszystkich wyjazdów, meczy, przenoszenia się co chwilę. Chce mieć gdzieś swój dom i pracę w rozsądnych godzinach. Tak aby spędzać jak najwięcej czasu z dziećmi. 
-A co ze mną? -zapytał cicho. 
-Kevin nie jesteśmy już razem. Każde z nas ma swoje własne życie. Wiesz, że nie zabronię spotykać ci się z dziećmi. Zrobię wszystko żebyś z nimi spędzał jak najwięcej czasu. 
-Ciekawe jak? Ja zaraz wyjeżdżam na dalszą rehabilitacje do Francji. Wrócę pewnie dopiero na jesieni na mistrzostwa Europy i potem jeśli dobrze pójdzie to do Kędzierzyna. Ale czy wy tu jeszcze będziecie? 
-Jeśli zostaniesz w Kędzierzynie to jestem skłonna zostać tutaj do końca twojej przygody z tym miastem. 
-To dobrze, bo nie zamierzam się stąd już więcej ruszać. -odparł radośniejszy. Tak jakby miał jakiś plan, w który już wpadłaś.
-Co to ma znaczyć?
-To, że zostaje tutaj do końca swojej kariery i jeśli później będziesz chciała tutaj mieszkać to ja też. 
-Ale dlaczego?-zapytałaś zaszokowana. 
-Bo jesteś kobietą mojego życia. Matką moich dzieci. To że nie potrafimy być razem wcale nie znaczy, że cię nie kocham. Bo kocham cię najmocniej na świecie. 
-A wy co tu robicie?-do szatni wpadł Tomek Drzyzga.-Bierzcie szampana i idziemy świętować. 
Nie dane ci już było odpowiedzieć Kevinowi. A może to i dobrze. Mogłaś przemyśleć dokładnie co mu powiesz.

Perspektywa Kevina 

Po raz drugi w karierze zostałeś mistrzem Polski. Mimo, że w tym sezonie nie uczestniczyłeś we wszystkich meczach, cieszyłeś się tak samo jak twoi koledzy. Po hucznej ceremonii medalowej udaliście się wszyscy do jednego z Kędzierzyńskich klubów. Ana chciała się wywinąć, ale udaremniłeś to. Skoro było to jej pożegnanie z ZAKSĄ to chciałeś żeby przynajmniej odbyło się teraz. Inną sprawą jest to że chciałeś dokończyć waszą rozmowę. Miałeś już plan co zrobić żeby zatrzymać ją przy sobie. Ale najpierw świętowanie. 
Pięć dni później
-Ana dalej! Zaraz się spóźnimy na samolot. -Twój kolejny sukces tego tygodnia już wkrótce miał się udać. Musiałeś tylko wsadzić Anę wraz z dzieciakami do samolotu, który poleci do Montpellier. Udało ci się ją namówić na krótkie wakacje we Francji. Tylko, że ona jeszcze nie wie jaką niespodziankę przygotowałeś. 
-Już jesteśmy gotowi. Mały nie chciał zasnąć. 

Gdy kilka godzin później byliście już we Francji, na lotnisku czekali na was twoi bracia. Ana mocno się z tego powodu zdziwiła. 
-A co wy tu robicie? -zapytała. 
-Niespodzianka. -odpowiedzieli jednocześnie spoglądając wymownie w twoją stronę. 
-Możemy już iść? Później sobie pogadacie. -zarządziłeś i udaliście się do samochodu. Po zameldowaniu się w hotelu twoi bracia zabrali Lilkę i Łukasza do rodziców. Nie tylko twoich, ale też Any.
-Możemy pogadać?-zaproponowałeś gdy Ana chciała ci zamknąć drzwi przed nosem. 
-A możemy jutro? Jestem strasznie zmęczona. 
-Nie. Musimy porozmawiać teraz.-odparłeś poważnym głosem. 
-Okej. Więc mów.-próbowała cię pogonić.
-Wiesz co dzisiaj miało być?-widziałeś w jej oczach, że wszystko poskładało się jej w całość. Twoja próba namówienia jej na wakacje, Montpellier, twoi bracia na lotnisku. I wasz niedoszły ślub. Właśnie dzisiaj w tym miejscu. 
-Odwołałeś? Powiedz, że odwołałeś do cholery?!-Ana zaczęła denerwować się twoją przedłużającą się ciszą. 
-Nie. Chce żebyś została moją żoną. Kocham cię najbardziej na świecie i nic oprócz naszych dzieci nie liczy się dla mnie bardziej. Nie wyobrażam sobie bez was życia. Zrozum to w końcu. Jeśli będziesz chciała stąd wyjść to ci nie pozwolę. Dopóki nie zostaniesz moją żoną nie zostawię cię choćby na moment. Bo wiem, że będziesz chciała uciec. Zabrać dzieci i znaleźć się jak najdalej ode mnie. Ty boisz się nie tego co będzie jak będziemy małżeństwem, ale samej siebie. Boisz się tej małej Ani, która gdzieś ciągle ci szepcze, że ucieczka jest najlepszym rozwiązaniem. Ale ta racjonalna Ania wie, że ucieczka jest głupim rozwiązaniem. Ja zrobię dla ciebie wszystko. Nawet skończę karierę i zostanę rolnikiem. -na te słowa na jej twarzy pojawił się uśmiech.-Ale ty zostań moją żoną. Powiedz tylko tak. Jedno małe poświęcenie z twojej strony. Ana, kocham cię i to się już nigdy nie zmieni. Zawsze będę cię kochał. Zostań moją żoną.Proszę. 

Ja Kevin biorę Ciebie Ana za żonę i ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci

 Ja Ania biorę Ciebie Kevinie za męża i ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci

 Czy tak było? Powinno, ale wiem jakie są Anie i mogła powiedzieć nie
Trochę mnie smuci, że w taki sposób muszę się pożegnać z blogowaniem, ale nie z pisaniem. Mam nadzieję, że kiedyś coś z tego wyjdzie. Oby nie po mojej śmierci :D
Tak jak zapowiadałam to jest mój koniec. Szkoda tylko, że tak mało osób czytało i komentowało. Może teraz się to trochę poprawi. 
I po raz ostatni, bo nie wiem co więcej mogę napisać:
Pozdrawiam :*   


piątek, 14 kwietnia 2017

7. Niespodzianka

Perspektywa Ani

 wydawać by się mogło że w twoim życiu wszystko się układa, pozornie pozytywna wiadomość wszystko zniszczyła. Miesiąc później podczas meczu w Bełchatowie, twoja przyjaciółka powiedziała ci że w czerwcu, po raz 3 zostanie mamą. Początkowo bardzo ucieszyłaś się z tej wiadomości, lecz po chwili przypomniało ci się coś bardzo istotnego. Otóż twój, bardzo regularny, okres się spóźniał. Czy mogło to oznaczać, że i ty również zostaniesz po raz kolejny mamą? Chciałaś udawać przed wszystkimi, że nic się nie stało. Bo przecież tak było! Tylko, że ty czułaś ogromne przerażenie przed tym co znowu może się stać. Bałaś się że znowu w nieodpowiednim momencie swojego życia zostaniesz mamą. Z Kevinem na nowo próbujecie sobie zaufać i się przyjaźnić. Nie wiesz, czy znowu spróbujecie być razem tak jak kiedyś. Sytuacje takie jak pójście razem do łóżka, czy nawet pocałunki przez ostatni miesiąc się nie zdażały. Nie wiesz jakie Kevin ma plany na najbliższe lata. Jedyne co jest w miarę pewne to najbliższe 2 lata ma spędzić w Kędzierzynie-Koźlu. Ale oczywiście nie całe, bo gra również w reprezentacji Francji i już na początku stycznia będzie grał w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Rio de Janeiro. Bardzo chcesz aby tam zagrał. Tylko co wtedy będzie z tobą i Lilką? Zostaniecie same w Polsce czy też pojedziecie razem z nim? Zbyt wiele pytań w twojej głowie pozostaje bez odpowiedzi.

Po bardzo emocjonującym, zwycięskim meczu chciałaś jak najszybciej znaleźć się w autobusie, który odwiezie was do domu. Dlatego też robiłaś wszystko co w twojej mocy aby tak się stało. Pomagałaś w zbieraniu wszystkich waszych rzeczy z hali, rozciąganiu chłopaków, a nawet pobiegłaś na konferencję, próbując przy tym unikać Kevina. Z jakiegoś bowiem powodu nie chciałaś z nim teraz rozmawiać. Nie wiedziałaś jak masz się zachować. Ostatnio gdy chciałaś mu powiedzieć o ciąży on cię wyprzedził w przekazywaniu informacji. Dlatego teraz wolałaś zrobić to jak najszybciej mimo że nie miałaś żadnej pewności. Ale z drugiej strony wolałaś najpierw zdobyć tą pewność.
Perspektywa Kevina

Przyglądałeś się jej od dłuższego czasu. Widziałeś że coś jest nie tak i doskonale zdawałeś sobie sprawę z tego że cię unika. Coś musiało się zdażyć. I to poważnego. Ale raczej nie z Lilką bo o tym powiedziałaby ci od razu. W takim razie co się stało, że Ana jest tak rostrzęsiona? Mogłeś się tylko domyślać. Ulokowałeś się wygodnie w autobusie i próbowałeś zasnąć. Na marne. Mimo ogromnego zmęczenia nie udało ci się to. Twoje myśli były zbyt pochłonięte Aną i jej zachowaniem. Dlatego też gdy zobaczyłeś, że wszyscy twoi koledzy zasnęli, wstałeś ze swojego miejsca i usiadłeś się koło Any. Gdy znalazłeś się obok niej zauważyłeś że ma podpuchnięte oczy jakby płakała. Nie pytając o nic mocno ją do siebie przytuliłeś. Odsuneła się od ciebie dopiero gdy uznała, że jest gotowa.

-Powiesz mi co się stało? -zapytałeś. Chciałeś wiedzieć co ją dzisiaj tak skutecznie rozbiło emocjonalnie.

-Majka z Tomkiem będą mieć kolejne dziecko. -powiedziała cicho.

-To chyba dobrze.-odezwałeś się niepewnie.

-Tak, dobrze ale to mi o czymś przypomniało.

-Och Ana przestań się tym zadręczać. Widocznie taki miał być nasz los.

-Nie Kevin chodzi mi o coś innego. -przerwała ci zanim wyciągniesz niewłaściwe wnioski a ona straci całą odwagę.- Wydaje mi się że ja też mogę być w ciąży. -Pierwsze co poczułeś to jakby ziemia się gwałtownie zatrzymała a już po kilku sekundach pędziła z bardzo ogromną prędkością. Potem do głosu zaczęły dochodzić twoje emocje. Zaskoczenie, niedowierzanie,  radość i miłość. Spojrzałeś na Anę. Była taka malutka. Mimo swojego wzrostu i wagi. Zastanawiałeś się jak to możliwe, że nosi ona wasze dziecko. Malutka fasolkę, która będzie przez najbliższe kilka miesięcy rosła w brzuchu swojej mamy. A gdy przyjdzie na świat będzie n a nią czekał kochający tata wraz ze starszą siostrą. Ciekawe czy to będzie chłopiec czy dziewczynka...

-Powiesz coś? -zapytała cicho Ana przerywając twoje przemyślenia. Spojrzałeś na nią. 

-Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę. Dziękuje ci że mi już powiedziałaś. Nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo jestem ci za to wdzięczny. Ale jeszcze bardziej za to że znowu zostanę ojcem. Kocham cię Ana. -powiedziałeś po czym wpiłeś się w jej usta.

-Tylko Kevin nic nie jest jeszcze pewne. Nie robiłam żadnego testu. To tylko moje przypuszczenia.-odezwała się gdy tylko się od siebie oderwaliście.

-To jak przyjedziemy to kupimy test i od razu zrobimy.

Dlaczego 4 minuty trwają wieczność? Odkąd Ana powiedział ci o swoich przypuszczeniach czas lecia£ bardzo szybko. Nawet nie wiesz kiedy znalazłeś się w swoim mieszkaniu razem z Anią i testem ciążowym, który ma wykazać czy w krótce zostaniesz po raz drugi ojcem. Lilka dzisiaj jest pod opieką dziadków dlatego też zdecydowaliście z Aną że test zrobicie u ciebie. Gdy tylko weszliście do domu kazałeś jej iść do łazienki i przekonać się czy reszta nocy będzie dla was szczęśliwa czy nie. Odkąd wyszła z łazienki siedzieliście jak na szpilkach czekając na wynik. Każde z was było pogrążone w swoich myślach. A czas jakby zwolnił. Gdy minęły te upragnione 4 minuty spojrzeliście z Aną równocześnie na test. Były tam dwie różowe kreseczki.

Perspektywa Ani
Gdy tylko zobaczyłaś te dwie małe kreski poczułaś taką samą radość i przerażenie jak 7 lat temu. Siedziałaś jak sparaliżowana. Strach ogarnął całe twoje ciało. Po chwili poczułaś jak Kevin przyciąga cię do siebie. Objął cię prawie tak mocno że nie mogłaś oddychać.

-Będę z wami już zawsze. Nigdy ci nie pozwolę znowu zniknąć. Chyba że ze mną. Wyjdź za mnie Ana. Kocham cię i naprawdę nie chce cię znowu stracić. Zbyt bardzo mi na was zależy. -gdy Kevin to mówił nie mogłaś przestać płakać. To było silniejsze od ciebie. Byłaś całkowicie rozdarta emocjonalnie.

Zawaliłam wiem. Ale wy też się nie popisaliście. Jesteśmy w takim momencie, że albo kontynujemy albo kończymy. Jeśli o mnie chodzi to jest to ostatni napisany w całości rozdział. Następny jest napoczęty ale jakoś nie mogę go skończyć. Tak więc macie tydzień na przekonanie mnie co dalej. A 1.05 (poniedziałek) dodam albo kolejny rozdział albo epilog.

Pozdrawiam :*

sobota, 25 marca 2017

6. Naprawa

Perspektywa Kevina

Swoją próbę naprawy zacząłeś wtedy gdy wracaliście z Aną z zajęć tanecznych na które zaprowadziliście Lilkę.

-Chyba muszę ci w końcu powiedzieć co działo się u mnie przez ostatnie 7 lat i jak doszło do tego.- powiedziałeś pokazując na swoją obrączkę. Ana kiwnęla głową na znak zgody, więc zacząłeś opowiadać- Pamelę poznałem niedługo po twoim odejściu. Strasznie wtedy piłem próbując zapomnieć o tobie. Nawet siatkówka nie dawała mi takiej radości. Nie wiem jak to się stało ale poszliśmy do łóżka. Trwało to jakiś czas. Niedługo potem powiedziała mi że jest w ciąży. Ze mną. Na początku byłem w szoku. Ale z czasem zaczęła mi się podobać ta myśl. Postanowiłem się z nią ożenić. Jakieś 2 tygodnie po ślubie okazało się że poroniła. Nie miej takiej zbolałej miny. Poczekaj do końca.'- przerwałeś swoją wypowiedz aby zwrócić Anie uwagę- Byłem z nią nadal w związku ale nigdy jej nie kochałem. Chciałem się rozwieść ale mi zagroziła. Mówiła że powie wszystkim że ją bije, zdradzam i inne głupoty. Uległem. Tak trwaliśmy przez 4 lata. Ona ciągle za mną łaziła i to dosłownie. Potrafiła nawet przyjechać na zgrupowanie mimo zakazu. - przerwałeś na chwilę- 2 lata temu przedawkowała narkotyki. Nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego że ćpała. Ale jej śmierć była mi na rękę. Nie musiałem jej w końcu znosić. Ulżyło mi. Pozostało tylko wspomnienie o ciąży. W tym czasie moja kuzynka w nią zaszła i miała straszne mdłości i inne dolegliwości. Przypomniałem sobie że Pamela ich nie miała. Zacząłem szperać i okazało się że nigdy nie była ze mną w ciąży. Chciała tylko moich pieniędzy

-Och Kevin tak mi przykro.- powiedziała rzucając ci się na ramiona.

-Dostałem o życia słuszną nauczkę i mam nadzieję że wyciągłem odpowiednie wnioski. - Odsunąłeś ją lekko od siebie. Tak aby móc jej patrzyć w oczy.- W dodatku znowu spotkałem ciebie i chce już zawsze być przy tobie i naszej córce. -pocałowałeś ją w usta.

-Kevin ale to chyba trochę za wcześnie. - próbowała ostudzić twój zapał. -Nie dawno dopiero znowu się spotkaliśmy. Nie widzieliśmy się 7 lat. Przez ten czas dużo się zmieniło. Już nie jesteśmy tacy jak kiedyś. Młodzi i bez zobowiązań. Jest  Lilka. Możemy zacząć od początku. Zobaczymy co będzie. Na razie nic nie planujmy.- powiedziała gładząc cię po policzku.

Perspektywa Ani

3 godziny później po odebraniu Lilki z zajęć i zjedzeniu obiadu w towarzystwie Kevina postanowiłaś wybrać się do Bena. Kevin zaproponował, że w tym czasie zajmie się waszą córką. Było ci to bardzo na rękę, ponieważ chciałaś porozmawiać szczerze ze swoim przyjacielem.

-Czyli mówisz, że w końcu sobie wszystko wytłumaczyliście?- zapytał, gdy wszystko mu opowiedziałaś.

-Chyba tak. Ale powiedz mi jedno. Dlaczego ty mi nigdy tego nie powiedziałeś? -Naskoczyłaś na Bena. Miałaś do niego żal, że nigdy nie powiedział ci o tym co przeżywał Kevin po waszym rozstaniu. Że u jego boku pojawiła się tak nieodpowiednia kobieta.

-A co byś zrobiła? Przyjechała i powiedział prawdę? Kazała Pameli się wynosić z jego życia?

-Nie wiem! Może! Nie zależnie od tego Lilka od początku wiedziała by kto jest jej ojcem. Nie myślała by że ty nim jesteś.

-Lila myślała, że jestem jej ojcem?

-Tak.

-Ale dlaczego?

-Nie wiem. Może dlatego że od zawsze cię zna?

-A właściwie gdzie ona teraz jest?

-Kevin zaproponował, że się nią teraz zaopiekuje. Ale wytłumacz mi jeszcze po jaką cholerę on ciągle nosi tą obrączkę?

-Tego naprawdę nie wiem. Nigdy mi o tym nie mówił. A ja nie pytałem bo wiedziałem, że to zbyt trudne dla niego.  Musisz go sama zapytać.

Perspektywa Kevina

W tym samym czasie piętro niżej bawiłeś się ze swoją córką lalkami. Cały czas kazała ci ubierać je w inne ubranka twierdząc, że nic im nie pasuje. Zachowywała się jak typowa kobieta. A ty dzielnie to znosiłeś. Gdy po raz kolejny zmieniałeś sukienkę lalce usłyszałeś dzwonek do drzwi.

-Zaczekasz tutaj? Pójdę zobaczyć kto przyszedł. - powiedziałeś do swojej córki i wstałeś z podłogi.  Gdy tyko otwarłeś drzwi, zobaczyłeś osobę, której się nie spodziewałeś.

-Co ty tutaj do cholery robisz? -zapytał ostrym tonem brat Any. Nigdy za sobą nie przepadaliście, ale po jej ucieczce było jeszcze gorzej. Gdy tylko uświadomiłeś sobie, że już jej nigdy nie spotkasz, Zbigniew odwiedził cię. Nie było to miłe spotkanie. Oznajmił ci że masz nigdy nie szukać jego siostry. Miałeś żyć już zawsze zdala od niej. Jak widać los zdrcydował inaczej.

-Zajmuje się swoją córką. A ty co tu robisz? -zaakcentowałeś.- Nie powinieneś być gdzieś w Chinach?

-Powinienem być zawsze przy kobietach, które kocham najbardziej na świecie.
-Wujek! A co ty tu robisz? -Wasze podniesione głosy musiały zaalarmować Lilkę, że coś jest tutaj nie w porządku. Dlatego szybko pojawiła się obok was.

-Przyjechałem się z wami pożegnać. - powiedział,  biorąca małą na ręce. -A gdzie jest twoja mama?
-U wujka Bena.  Powiedziała, że muszę spędzić trochę czasu z tatą.

-To może ja zadzwonię do Any. -przerwałeś wywód Lilki zanim na dobre by się rozkręciła. Nie chciałeś sam przeżywać złości Zbigniewa Bartmana gdy dowie się całej prawdy.
Perspektywa Ani

-Czy ja naprawdę nie mogę mieć chwili spokoju? -zapytałaś retorycznie, gdy twój telefon się rozdzwonił. -Tak Kevin? Ale coś się stało, że mam przyjść? Dobrze już idę. Przepraszam cię ale mam szybko iść na dół. -odezwałaś się do swojego przyjaciela, gdy tylko skończyłaś rozmawiać z Kevinem. -Nie wiem o co chodzi. Powiedział tylko, że szybko mam przyjść.

-Cały Kevin. Pewnie znowu coś wymyślił.

-Albo coś popsuł. -dodałaś ze śmiechem. Obydwoje świetnie znacie Kevina i doskonale wiecie, że nie można go zostawić na długo samego, ponieważ szybko wpadają mu do głowy dziwne pomysły.

Pierwsze co usłyszałaś gdy stanęłaś pod własnymi drzwiami była przerażająca cisza. Ogromnie cię to zdziwiło, ponieważ gdy wychodziłaś Kevin z Lilką świetnie się ze sobą bawili robiąc dużo hałasu. Nie chcąc dużej się zsstanawiać co się stało, otwarłaś drzwi.

-Jestem! -odezwałaś się od progu. Nim zdążyłaś ponownie się odezwać zobaczyłaś swojego brata. -Cześć Zbyszek. Co ty tutaj robisz? -zapytałaś go całując w policzek.

-Przyjechałem zobaczyć się z moją siostrą i kogo widzę? Kevina z moją siostrzenicą. Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć, że on wie? Bo chyba miałaś, prawda?

-Kevin wiedział już kilka dni, ale Lilka dowiedziała się dopiero wczoraj. I nie przyjęła tego zbyt dobrze.

-Jakoś nie było po niej tego widać.- odciął twój brat.

-Usiądzmy to ci wszystko opowiem.

Cieszcie się i radujcie do póki możecie. Przesilenie wiosenne mnie dopadło i łóżko jest ostatnio moim najlepszym przyjacielem. Zapasy rozdziałów się kończą i będzie zaraz problem. 
Na razie zapraszam do komentowania 5komantarzy i następny za 2 tygodnie . O ile się wyśpię.
Pozdrawiam :*

sobota, 11 marca 2017

5. Zderzenie z rzeczywistością

Perspektywa Kevina

Jak się może czuć człowiek, który spędził noc w ramionach swojej ukochanej? Szczęśliwy, wyluzowany, beztroski? Pewnie tak, lecz tobie towarzyszyło inne uczucie. Mianowicie strach. Bałeś się jak Lilka zareaguje dzisiaj na ciebie. Wczoraj nie odezwała się ani słowem. Wiedziałeś, że miała żal do Any, ale i też do ciebie. Mimo, że dowiedziałeś się o niej nie dawno, zawiniłeś tak samo jak jej matka. Nie chcąc niepotrzebnie denerwować Lilki swoją obecnością, postanowiłeś wyjść zanim się obudzi. Pocałowałeś Anę w czoło i po ubraniu się opóściłeś jej mieszkanie. Nie wiedziałeś co masz ze sobą zrobić. Było jeszcze wcześnie, a dzisiaj nie macie treningu. Chciałeś z kimś pogadać. Ben jeszcze pewnie śpi, dlatego nawet nie brałeś go pod uwagę. Wiedziałeś, że o tej godzinie nawet nie ma co myśleć o tym, żeby go budzić. Najpierw by cię zamordował, a potem poszedłby dalej spać. Dlatego postanowiłeś przebrać się w coś wygodnego do biegania. Gdy zbiegłeś po schodach na doł, nie za bardzo wiedziałeś w którą stronę masz biec. Nie zdążyłeś jeszcze na tyle dobrze poznać Kędzierzyna by wiedzieć gdzie znajduje się jakiś park. Wiedziałeś, że Ana na pewno pomogła by ci z doborem trasy. W końcu sama biegała. Kiedyś to nie była jej wielka pasja, ale często ją do tego zmuszałeś, twierdząc, że to pomoże jej utrzymać formę, tak potrzebną do gry w siatkówkę. To właśnie ona was połączyła, ale Ana zrezygnowała z profesjonalnego grania. Widziałeś ją podczas jednego z treninów w akcji. Nadal była niesamowita. Ale co się dziwić jak ma się takie geny.   Postanowiłeś skręcić w prawo i biec po prostu przed siebie. Po kilkunastu minutach okazało się że znalazłeś się pod domem Drzyzgów. Niewiele się zastanawiając zapukałeś do drzwi, które otwarła Majka z Kacperkiem na rękach.

-Oo cześć Kevin. Co ty tu robisz?- wyraźnie była zaskoczona twoim widokiem w sobotni poranek. Ale skoro ty sam byłeś zdziwiony swoim zachowaniem to co dopiero inni.

-Ana powiedziała Lilce prawdę, a ona myślała, że to Ben jest jej ojcem. A ja przespałem się z Aną.

-Wejdź. - powiedziała i otwarła szerzej drzwi.

Perspektywa Ani

Przebudziłaś się jak tylko poczułaś usta Kevina na twoim czole. Nie chciałaś doprowadzić do niezręcznej sytuacji, dlatego otwarłaś oczy dopiero jak usłyszałaś ciche zamykanie drzwi. Zobaczyłaś wymiętą poduszkę obok siebie i poczułaś straszliwe wyrzuty sumienia. To nie było fer w stosunku do wszystkich. Nie tylko do ciebie i Kevina, ale też jego żony i Lilki. Właśnie jego żona! Przecież jej tu nie ma. Ty nigdy byś go nie zostawiła, gdyby zmieniał klub. A Kevin i Ben nawet nigdy się nie zajękli na jej temat. Coś było z nią nie tak, a ty musisz jak najszybciej dowiedzieć się prawdy. Nie chcąc tracić więcej czasu postanowiłaś wstać i się ubrać. Następnie zajrzałaś do Lilki, która jeszcze smacznie spała. Nie chciałaś jej budzić dlatego zajęłaś się sprzątaniem mieszkania, w którym gdy tylko zamknęłaś oczy widziałaś Kevina.

Perspektywa Kevina
-Kevin musisz jak najszybciej powiedzieć Ani prawdę o swojej żonie. Wiem, że nie będzie to łatwe, ale jej też nie było łatwo gdy ci mówiła o waszej córce. -Majka próbowała jakoś cię przekonać. Opowiedziałeś jej wszystko co działo się przez ostatnie 7 lat. Począwszy od waszego rozstania do wczorajszego wieczoru.

-Wiem, wiem. Ale jak jej to powiedzieć?-zamyśliłeś się.

-Prosto z mostu. Wstaniesz teraz i pójdziesz jej to powiedzieć. Nie zwlekaj. Jak ją znam to pewnie ma teraz straszne wyrzuty sumienia.

-Nie musisz mi tego mówić. Znam ją. I wiem, że pewnie nie da mi się szybko wytłumaczyć.

-Musisz ją jakoś zaskoczyć.

-Tylko jak?

-Nie wiem. Może zrób im śniadanie. Przy okazji będziesz mógł spędzić trochę czasu z Lilką. -zaproponowała przyjaciółka Any.

-Chyba się z tobą ożenię!- wykrzyknąłeś radośnie, chcąc przytulić Majkę.

-Łapy precz od mojej żony!- odezwał się Tomek, który właśnie wszedł do kuchni razem ze starszym synem Majki i Tomka, Kubą.

-Dobra, dobra. Już uciekam tylko najpierw wycałuje twoją żonę. - powiedziałeś i tak jak zapowiadałeś cmoknąłeś Majkę w policzek, po czym wyszedłeś, pod czujnym okiem Tomka.

Perspektywa Ani

-I wtedy pani powiedziała...- wypowiedź Lilki przerwało dzwonienie do drzwi.

-Zaraz do ciebie wrócę, tylko zobaczę kto przyszedł.-powiedziałaś. Wstałaś z łóżka swojej córki i udałaś się na korytarz zobaczyć kto przyszedł. Twoje zdziwienie było ogromne, gdy zobaczyłaś Kevina obładowanego siatkami. Nie zastanawiając się długo wpuściłaś go do środka.

-A co ty tu robisz?- zapytałaś. Nadal nie rozmawiałaś z Lilką o Kevinie, dlatego bałaś się jak zareaguje na ponowne spotkanie ze swoim ojcem.

-Przyszedłem zrobić wam śniadanie.

-Tak po prostu?

-Tak po prostu.

-A co z całą resztą?- starałaś się mówić ogólnikowo tak aby Lilka przypadkiem nie usłyszała o czym rozmawiacie.

-Resztą się nie martw. Samo się ułoży.- powiedział po czym pocałował cię w czoło i głośno zawołał: - Kto ma ochotę na gofry?

-A z czym?- zawołała radośnie wasza córka.

-Z czym sobie tylko życzysz. Mamy owoce, nutellę, bitą śmietanę, dżem truskawkowy.

-Dżem truskawkowy?- zapytała ze zdziwnieniem, pojawiając się koło was.- Skąd wiesz, że go lubię?

-Nie wiem, że go lubisz. Kupiłem go dla siebie. -powiedział Kevin i przystąpił do robienia gofrów.
-Smakuje ci?- zapytałeś Lilkę gdy kończyła jeść drugiego gofra.

-Tak ale babcia robi lepszy dżem.

-To może mnie kiedyś do niej zabierzesz?- gdy zadawałeś to pytanie spojrzałeś na Anę aby zobaczyć jej reakcję.

-Chyba nie. Babcia cię nie lubi. Mówi że strasznie skrzywdziłeś mamę i nie zachowałeś się jak prawdziwy mężczyzna.

-A jeśli uda mi się to naprawić?

-To wtedy będziesz musiał jej zrobić takie pyszne gofry.

No i proszę. Można! Cieszę się niezmiernie że w końcu jakiś odzew z waszej strony. 
Akcja coraz bardziej się rozkręca i aż mam zaciesz jak piszę kolejne rozdziały. 
Następny rozdział za dwa tygodnie. Ale tylko i wyłącznie jak pojawi się 5 komentarzy!
Pozdrawiam :*

niedziela, 26 lutego 2017

4. ukryte nadzieje


Perspektywa Ani
Chciałaś zrobić mu prezent urodzinowy. Mimo tego jak ostatnio się zachowaliście.  Przez ten czas Kevin kilka razy widział się z Lilką, ale na tyle krótko, żeby mała nie zadawała zbyt dużo pytań. Teraz chciałaś powiedzieć jej prawdę. Może nadal nie czułaś się zbytnio na siłach, aby zmierzyć się ze wszystkimi pytaniami i problemami jakie wynikną z tego faktu, ale chciałaś mieć to już za sobą. Nie chcąc rozpraszać Krvina przed meczem, postanowiłaś zaczekać do jego zakończenia. Nie przypuszczałaś tylko, że te oczekiwanie będzie takie długie i nerwowe. Kędzierzynianie postanowili już w pierwszym meczu wystawić cierpliwość kibiców na próbę. Na szczęście na zwycięską próbę. Najlepszym zawodnikiem meczu został twój przyjaciel Ben, który na szczęście nie nabawił się zbyt dużych siniaków po bójce z Kevinem. Od tego czasu panowie zmienili swoje zachowanie do siebie, ale o dziwo na plus. To wydarzenie i prawda jaką poznał w końcu Kevin, jeszcze bardziej zbliżyła ich do siebie. Gdy w końcu udało ci się złapać Kevina mieliście właśnie wychodzić z radomskiej hali. Nie chcąc się rozmyślić zawołałaś go:

-Kevin poczekaj! Mam coś dla ciebie.-posłusznie przystanął czekając aż go dogonisz.

-No co tam Ana?-zagadnął. Wzięłaś głęboki oddech.

-Chce jej powiedzieć. -Kevin przyglądał ci się dziwnie. Jakby nie mógł uwierzyć w to co mówisz. Ale nie dziwisz się mu. Jeszcze kilka tygodni temu nie przypuszczałaś, że to kiedykolwiek zrobisz.

-Ale że już?

-Tak. Nie ma na co czekać. Im szybciej dowie się prawdy tym lepiej. A to że ja jeszcze nie jestem na to gotowa to inna sprawa.

-Nie martw się razem damy jakoś radę. -gdy to powiedział znowu wpił się ustami w twoje wargi. Znowu namieszał ci tym w głowie. Zdecydowanie musisz z nim o tym porozmawiać. To nie może się więcej powtórzyć. Gdy oderwaliście się od siebie Kevin powiedział do twojego ucha:

-To najlepszy prezent jaki mogłaś mi sprawić na urodziny. Kocham cię, Ana.

Zmroziło cię. Nagle poczułaś chłód. Stałaś jak sparaliżowana. Nie wiedziałaś jak masz się poruszać.

-Kevin, ale to że ja powiem Lilce prawdę, nie oznacza, że w naszych stosunkach coś się zmieni.  Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Więc zostaw te wyznania dla Lilki i swojej żony. Mnie już do tego nie mieszaj, bo my to już dawno zamknięty rozdział. Nie istniejący w rzeczywistości. To przeszłość. 

Perspektywa Kevina 
Słowa Any ciągle siedzą w twojej głowie. Wiesz, że powinieneś powiedzieć jej prawdę o swojej żonie, ale ten temat wciąż cię tak samo bolał. Skrzywdziła cię ona jeszcze bardziej niż Ana.    Nie miałeś pojęcia jak przekonać ją do tego, żebyście znowu spróbowali być razem. Jako rodzina. Dzisiaj jest ten wielki dzień. Lilianna ma się dowiedzieć prawdy o tym, że jesteś jej ojcem, a jednocześnie jest to pierwszy mecz w sezonie na waszej hali. Musisz dać dzisiaj z siebie wszystko. Nie znasz dokładnego planu Any w jaki sposób i kiedy powie małej prawdę. Wiedziałeś tylko, że nie zrobi tego sama. Zrobicie to razem.

Po kolejnym zwycięskim meczu, tym razem 3:0 zauważasz Anę, która pokazuje ci na migi, że masz nie odchodzić z boiska. Jak już wcześniej zarejestrowałeś Lika odbija piłkę razem z innymi dziećmi zawodników i sztabu szkoleniowego. Gdy kilka minut później hala prawie opustoszała, a dzieciaki wróciły do swoich rodziców, podszedłeś do dziewczyn, które już teraz same odbijały piłkę.

-Mogę się przyłączyć?-zapytałeś. Lilka z Aną spojrzały na siebie porozumiewawszym wzrokiem. Nie zwróciłeś nigdy na to uwagi, ale one działały jak zespół. I to bardzo zgrany. Radziły sobie doskonale bez ciebie. Nie byłeś im potrzebny.

Nigdy nie przypuszczałeś, że dzieci mają tyle energii. Jest już po 20, wy gracie już dobrych kilkanaście minut, a Lika nadal nie jest zmęczona, mimo, że wy z Aną już padliście na parkiet.

-Jak ty z nią wytrzymujesz? Zawsze jest taka ruszona prądem?

-Zawsze, ale co się dziwić, gdy ma takich rodziców.

-Tęs..

-Lili chodź tu na chwilę.-Ana nie dała ci dokończyć twojego zdania, wołając waszą córkę.-Pamiętasz jak kiedyś ci mówiłam, że gdy przyjdzie odpowiednia chwila to poznasz swojego tatę.-zaczęła mówić, gdy tylko mała usiadła się na jej kolanach.

-Tak. Powiedziałaś wtedy, że niezależnie od tego czy go kiedykolwiek poznam, on mnie cały czas kocha. A ja mam mimo wszystko ciebie. -Byłeś zaskoczony słownictwem jakim posługiwała się twoja córka. Było ono takie dojrzałe.

-Dokładnie, ale uznałam, że przyszła odpowiednia chwila, abyś poznała swojego tatę.

Perspektywa Ani
Spodziewałaś się wszystkiego ale mimo to byłaś zaskoczona gdy Lilka po porostu wstała i wyszła Nie odezwała się ani słowem do ciebie i Kevina. W pierwszej chwili byłaś zaskoczona lecz się opamiętałaś i pobegłaś za swoją córką. 
 
-Lilianno Bartman w tej chwili masz stać!- odezwałaś się. Być może trochę za ostro, ale tylko tak mogłaś ją zatrzymać. Posłusznie przystanęła. Gdy znalazłaś się koło niej zauważyłaś, że po jej policzkach płyną łzy. -Kochanie co się stało?- zapytałaś, przytulając ją do siebie. 

-Bo..  Ja myślałam.. -próbowała mówić przez łzy- że to wujek Ben jest moim tatą. -zamurowało cię. Nigdy nie przypuszczałaś, że Lilka myślała, że twój przyjaciel może być jej tatą. Staraałaś się omijać ten temat jak tylko mogłaś, ale teraz dopiero widzisz, że to był błąd.
-Kochanie bardzo cię przepraszam, że nigdy nie powiedziałam ci prawdy o twoim tacie. Ale to Kevin nim jest.- przerwałaś na chwilę. Musiałaś zebrać myśli.- Obiecuje, że od teraz nigdy więcej nie będę nic przed tobą ukrywać.

-Kevin przepraszam, że tak wyszło. Ale nigdy nie przypuszczałam, że Lilka może pomyśleć o Benie jak o swoim ojcu. Powinnam być z nią od początku szczera.  Z tobą zresztą też. Nigdy sobie tego nie wybaczę. Jak ja mogłam ją tak skrzywdzić?-Załamałaś się.
-Spokojnie Ana nie mam do ciebie o to żalu. -powiedział Kevin, przytulając cię. Byliście w twoim mieszkaniu. Lilka zmęczona wszystkimi wydarzeniami jakie miały miejsce tego dnia szybko zasnęła. A wy postanowiliście porozmawiać i przygotować jakąś strategię jak dalej postępować z Lilką. -Nawet cię trochę rozumiem. Wiem, że ta decyzja była trudna. I nie mogę mieć do ciebie o to żalu. Postąpiłaś tak jak uważałaś za słuszne.

-Och Kevin. -Rzuciłaś mu ręce na szyje, a on wtulił swoją twarz w twoje włosy. -Przepraszam.- wyszeptałaś mu do ucha.

-Przestań mnie przepraszać. -odparł z lekkim uśmiechem. Spojrzałaś mu w oczy. Widziałaś w nich to czego dawno nie dostrzegałaś. Pożądanie i.... Miłość?

Wiedziałaś, że nie powinnaś tego robić, ale to było silniejsze od ciebie. Wpięłaś się na palce i pocałowałaś go. On nie pozostał ci dłużny. Oddał pocałunek. Wziął cię na ręce i zaniósł do sypialni. Zaczęliście wzajemnie pozbawiać się swoich ubrań. Spędziliście tą noc razem, tak jakby wydarzenia sprzed 7 lat się nie wydarzyły, a wy nadal byliście tymi samymi zakochanymi młodzieńcami.


Kevin zachował się w pierwszej części jak baba. No ale skoro ja to wymyśliłam to inaczej być nie może. Co do następnego rozdziału to naprawdę jeśli tym razem nie będzie conajmniej 5 komentarzy to kończę publikacje tego bloga. Dla siebie nie muszę tego robić. Jeśli natomiast będzie 5 komentarzy to rozdział pojawi się 11.03
Pozdrawiam :*

sobota, 11 lutego 2017

3. Niespodziewane pragnienie

Perspektywa Kevina
Miliony myśli i uczuć kłębią się w twojej głowie. Nie masz pojęcia co o tym wszystkim masz myśleć. Chciałeś jak najszybciej usłyszeć prawdę. Od niej. Widziałeś, że czuła się w twoim towarzystwie bardzo nieswojo. Miałeś wrażenie, że coś przed tobą ukrywa. Nie wiedziałeś tylko co. Co ona tak bardzo pragnęła zataić przed tobą. Musisz jak najszybciej z nią porozmawiać. Miałeś też żal do swojego przyjaciela. Okłamywał cię. I to od dłuższego czasu. Pytanie tylko dlaczego i po co. Chcesz jak najszybciej rozwiązać te wszystkie zagadki.  Tylko najpierw spróbujesz zasnąć, aby jutro być wypoczętym na treningu.
Gdy zaraz po treningu Tomek powiedział, że wieczorem macie wyjście integracyjne, bardzo się ucieszyłeś. Miałeś nadzieję, że mimo wszystko uda ci się porozmawiać z Aną. Najpierw jednak musiałeś udać się do jej gabinetu, aby wypełnić ankietę dotyczącą jadłospisu. Zapukałeś do drzwi i wszedłeś. Ana siedziała przy biurku i coś energicznie wpisywała do komputera. Nawet nie podniosła wzroku, aby zobaczyć kto przyszedł.

-Cześć. Siadaj. Zaraz się tobą zajmę. Tylko najpierw dokończę. -Nie miałeś pojęcia czy Ana wiedziała, że to ty przeszkodziłeś jej w pracy. Nie chcąc jej denerwować usiadłeś posłusznie po drugiej stronie biurka i cierpliwie czekałeś aż skończy. Zacząłeś się jej przyglądać. Przez te ostatnie kilka lat strasznie się zmieniła. Jej włosy urosły i stały się jaśniejsze. Figura też się zmieniła. Stała się bardziej zaokrąglona.

-Kevin przecież wiem, że się na mnie gapisz. -Byłeś zdziwiony. Przecież nawet nie oderwała wzroku od ekranu.-Co zdziwiłeś się? Tylko ty mogłeś siedzieć cicho, no i pukać. Inni albo walą w te drzwi albo nie pukają. -wytłumaczyła. Dzisiaj była już dużo bardziej spokojna i wyluzowana. Tak jak twoja dawna Ana. Nie chciałeś tego psuć. Chciałeś cieszyć się z tego co jest teraz. W tej chwili. Chciałeś żeby znowu było jak za dawnych lat. Wtedy gdy byliście razem. Znowu chciałeś poczuć jej smak. Nie wiele się zastanawiając nad swoim zachowaniem wstałeś i podszedłeś do niej. Zanim zdążyła zareagować pocałowałeś ją. Najpierw delikatnie, lecz z każdą chwilą wasz pocałunek był coraz bardziej namiętny. Chciałeś wyrzucić z siebie wszystkie emocje. Gdy w końcu się od siebie oderwaliście, wasze oddechy były przyśpieszone. A wy sami nie wiedzieliście gdzie się znajdujecie. Dopiero gwałtowne otwarcie drzwi was otrzeźwiło.

-An...- przerwała Majka, gdy was zobaczyła.- Przepraszam.-Tak szybko jak się pojawiła tak szybko znikła. Nie miałeś pojęcia czy to czasami nie był sen, zjawa.

-Kevin przepraszam. Muszę odebrać Lilkę ze szkoły. Tutaj masz kartki do wypełnienia. Jeśli możesz to wypełnij je jak najszybciej. -mówiła bardzo szybko i chaotycznie, zbierając w tym czasie swoje rzeczy. -Możesz je oddać mi albo Tomkowi nawet Majce albo w ogóle komukolwiek. To cześć!-Nawet nie wiedziałeś, w którym momencie Ana wyszła ze swojego gabinetu. Zostałeś sam z kartkami w dłoni. I wspomnieniem jej gorących ust.

Perspektywa Ani
Dlaczego on to zrobił?  To pytanie nie daje ci spokoju od kilku godzin. Przecież ma żonę! Osobę, którą kocha najmocniej na świecie. Chcąc w jakiś sposób zapomnieć o tym incydencie, wlewasz w siebie duże ilości alkoholu.

-Dotrzymała bym ci towarzystwa, ale niestety karmię.-odparła Majka, chcąc jakoś poprawić twój humor.

-Nie potrzebuje towarzystwa. Potrzebuje znaleźć się gdzieś daleko od niego. Gdzieś gdzie nigdy mnie nie znajdzie.

-Co zamierzasz zrobić z tym co dzisiaj widziałam?

-A bo ja wiem?-zamyśliłaś się.-To było fajne. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo za nim tęskniłam. Chciałabym znowu to powtórzyć. Tylko, że jest mały problem. On ma żonę.

-A tu jest moja kochana żona!- wykrzyknął radośnie Tomek. Widać, że nie tylko ty dzisiaj nad używasz alkoholu. -Ooo i Aneczka. My chyba jeszcze dzisiaj razem nie piliśmy. To za nowy sezon!

-Za nowy sezon!

-Tomek tobie już chyba na dzisiaj starczy. Chodź pójdziemy zatańczyć.- próbowała go jakoś przekonać Majka.

-Kochanie ty Kevina nie widziałaś. On to dopiero jest...- reszty rozmowy już nie słyszałaś, bo twoi przyjaciele oddalili się. Nie zdążyłaś dokończyć następnego drinka, a obok ciebie pojawiła się kolejna osoba. Tym razem był to Ben. Osoba która nigdy cię nie okłamała. Ale za to zataiła prawdę.

-Jak Kędzierzyn?- zapytałaś. Nie mogłaś znieść już tej ciszy jaka między wami była.

-Mały.- odparł na co zaczęliście się śmiać. -Opowiadaj co tam u Lilki.

-Dobrze. Ostatnio strasznie urosła. Przestała już ciągle pytać o swojego ojca. Uwielbia opiekować się Kacperkiem. Myślę, że przydałby się jej pies zanim zacznie mnie męczyć o rodzeństwo.- zaśmialiście się. Cieszyłaś się że masz takiego przyjaciela jakim jest Ben. Mimo, że do tej pory dzieliło was wiele kilometrów potrafiliście utrzymać kontakt. Nie każdemu się to udaje.

Perspektywa Kevina
Widzisz ich. Ben znowu kręci się koło twojej Any. Masz już tego dość! Przecież on doskonale wie jak cierpiałeś po rozstaniu. Po tym gdy cię tak niespodziewanie zostawiła i wyjechała. Wiedział o tych wszystkich dniach gdy byłeś wrakiem człowieka i nad używałeś alkoholu. Wiedział również, że ona jest cała i zdrowa. I ma dziecko. Pytanie tylko czyje. Może to jego? Albo twoje. Nie znałeś się na dzieciach, ale Lika mogła z co najmniej 5 lat. Może jest nawet starsza. Gdy zobaczyłeś, że twarz Bena jest zbyt blisko Any, nie licząc się z konsekwencjami, ruszyłeś w ich stronę. Twoja pięść w ułamku sekundy znalazła się na twarzy twojego przyjaciela. Nie odpuściłeś mu. Z każdą chwilą coraz mocniej obrywał. Ale nie pozostał ci dłużny. Oddawał twoje ciosy. Długo nie trwało, a koło was zebrała się cała drużyna, która próbowała was od siebie odciągnąć. Ana za to stała z boku i patrzyła z niedowierzaniem na to co wyprawiacie. Gdy w końcu udało was się rodzielić i trochę się uspokoiliście Ana odezwała się:

-Odbiło wam już całkiem?! Ile wy macie lat? Zachowujecie się gorzej niż małe dzieci.  Zadowoleni jesteście chociaż z siebie? -Po tym gdy to powiedziała zabrała swoją torebkę i udała się do wyjścia. Nie chcąc w taki sposób kończyć tej rozmowy, pobiegłeś za nią. Dogoniłeś ją dopiero na dworze, gdy chciała wsiąść do taksówki.

Perspektywa Ani
-Ana zaczekaj!- twoje serce się zatrzymało, gdy usłyszałaś jak Kevin cię woła. Zawsze tak do ciebie mówił, a ty to uwielbiałaś.

-Czego chcesz- odezwałaś się ostro. Nie chciałaś, aby on wiedział jak tym zdrobnieniem rozkruszył twoje serce.

-Proszę cię porozmawiajmy.

-Ale my nie mamy o czym.

-Chyba jednak mamy. Twoja ucieczka, "przyjaźń" z Benem, nasz dzisiejszy pocałunek, Lilka. Mam dalej wymieniać?

-Ale co ty chcesz wiedzieć? 7 lat temu podjęłam decyzję, która nigdy miała cię już nie dotyczyć. Ty miałeś żyć swoim życiem a ja swoim. Miałeś być najlepszym w tym co robisz. Bez rodziny, która by się ciągła za tobą przez pół świata. Chciałam żebyś chociaż ty spełnił swoje zawodowe ambicje. Skoro ja nie mogłam.

-Czyli chcesz mi powiedzieć, że ukryłaś przede mną istnienie naszej córki, abym mógł grać w najlepszych klubach świata? Pozbawiłaś mnie 6 lat z jej życia! Tego nie da się wybaczyć. -zamyślił się.- Pewnie gdyby Ben nie namówiłby mnie na grę tutaj nadal bym nie wiedział. Chciałaś mi kiedykolwiek o tym powiedzieć?- milczałaś- Czyli nie. Wiesz, chyba mu podziękuje. W końcu to dzięki niemu wiem że mam córkę.

-Myślisz ze mi było łatwo przez te wszystkie lata?! Grubo się mylisz. Każdy ten dzień był piekłem. Codziennie myślałam o tym czy ta decyzja była dobra. Czy wychowywanie samotnie dziecka jest dobrym pomysłem. Czy ci nie powiedzieć prawdy. Nigdy w tym czasie nie pomyślałam o sobie. O tym jak moje życie będzie wyglądać za kilkanaście lat. Liczyła się tylko Lilka i jej dobro. -Nawet nie wiesz w którym momencie po twoich policzkach zaczęły płynąć łzy. Czułaś się beznadziejnie. Kevin w końcu poznał prawdę. Bałaś się tego co teraz będzie. On nie odpuści. Będzie chciał aby Lilka wiedziała że on jest jej ojcem.

Będzie chciał być w jej życiu. Już na zawsze. W pewnym momencie poczułaś jak Kevin przyciąga cię do siebie. Czułaś się bezpiecznie. Choć przez tą krótką chwilę. Ułamek sekundy.

-Przepraszam.- wyszeptał do twojego ucha. -Nie myślałem, że aż tak bardzo było to dla ciebie trudne.

-A co ty myślałeś, że nie mam uczuć? Że ta cała sytuacja w ogóle na mnie nie wypłynęła? -oderwałaś się od niego.-Ty lepiej to sobie wszystko przemyśl, bo zanim powiem Lilce prawdę będę musiała mieć pewność, że jej nie skrzywdzisz. -Gdy to powiedziałaś odwróciłaś się i odeszłaś zostawiając go samego.

No to zaczynamy zabawę. Będzie się dziać. No to kto miał jakie przupuszczenia co ukrywa Kevin? I jak myślicie co może się dziać?
Następny rozdział pod warunkiem że znowu będzie 5 komentarzy! 25.02 jeśli się nie mylę 
Pozdrawiam :*

sobota, 28 stycznia 2017

2. Spotkanie przeszłości z teraźniejszością


Gdy byliście kilka kilometrów przed Kędzierzynem rozdzwonił się twój telefon.  Nie mając innego wyjścia włączyłaś tryb głośnomówiący i odebrałaś.

-Tak Tomek?

-Cześć Ana. Jak podróż? Wszystko w porządku?

-Tak za chwilę będziemy na miejscu.

-To w takim razie zapraszam na obiad.

-Tomek nie wiem czy to jest dobry pomysł.-odparłaś szybko- Ben z Kevinem pewnie chcą odpocząć. -próbowałaś wymyślić jeszcze jakieś wytłumaczenie ale nic nie przychodziło ci do głowy.

-Anka po prostu ich zapytaj. -słysząc przedłużającą się ciszę po twojej stronie Tomek odezwał się po angielsku- Cześć Kevin i Ben. Z tej strony manager drużyny. Mam nadzieję że podróż dobrze wam mija.

-Tak świetnie. Cieszę się że w końcu jestem w Polsce. -odezwał się Ben.

-W takim razie zapraszam was na prawdziwy polski obiad. Anka was przywiezie.

-Bardzo chętnie. -Ben nie krył radości. Ty byłaś jego przeciwieństwem. Czułaś ogromne zdenerwowanie. Bałaś się tego co Kevin pomyśli gdy zobaczy cię z Lilką. Chcialaś aby ich nieuniknione spotkanie odbyło się jak najpóźniej. Chciałaś ich oboje na to przygotować, a w szczególności samą siebie.

Siedzisz przy stole między Majką a Kevinem i patrzysz jak Ben rozmawia z twoją córką. Są tacy roześmiani i szczęśliwi. Próbowałaś się cieszyć ich szczęściem lecz ci to nie wychodziło. Osoba obok ciebie skutecznie zaprzętała twoje myśli. Zastanawiałaś się czy on coś podejrzewa, bo to że jego mózg intensywnie pracuje czułaś. Chyba mimo wszystko chciałaś aby już teraz zadał ci to trudne pytanie. Nie wiesz co byś odpowiedziała ale  miała byś to już z głowy.
-Mamo mogę jeszcze zostać u cioci?-zapytała cię Lilka gdy już mieliście wychodzić. Miałaś odwieść chłopaków do mieszkania i wrócić wreszcie do siebie. Odpocząć choć przez chwilę.

-Nie kochanie. Czas wrócić do domu.

-Ale mamo-zrobiła płaczącą minę.

-Anka zostańcie jeszcze. Ja odwiozę chłopaków.

-Dziękuje Tomek.-Czułaś ogromną ulgę. Cieszyłaś się że nie będziesz musiała spędzać więcej czasu w towarzystwie Kevina. Twoje myśli za bardzo cię przytłaczają. Musisz im dać się uwolnić. Gdy Tomek, Ben i Kevin wyszli, a dzieciaki poszły się bawić próbowałaś porozmawiać z Majką. Tylko nie wiedziałaś jak zacząć. Przyjaciółka widząc twoje zdenerwowanie sama zaczęła rozmowę.

-Ania dobrze znasz Bena? Wydaje mi się że Lilka ma z nim dobry kontakt.

-Tak znamy się bardzo długo. Poznałam ich zaraz jak przyjechałam do Francji. Zaprzyjaźniliśmy się. I tak jakoś zostało do dziś.

-A co z Kevinem? Powiedziałaś że się znacie. Nie wyglądacie mi na osoby które nic dla siebie nie znaczą. Wręcz przeciwnie. Coś was łączyło?

-Byliśmy parą. Wiesz taka młodzieńcza miłość. Myśleliśmy że to taka miłość na całe życie. Ale jak widać jednak nie.

-Anka nie wierzę, że przestaliście się kochać. Przecież widziałam z jakim mordem patrzył na Bena, gdy bawił się z Liką i rozmawiał z tobą. Uwierz mi potrafię rozpoznać ten wzrok. Tomek nie raz tak na mnie patrztył. Ba nawet teraz czasami mu się zdaża. Kiedyś nie wiedziałam co to oznacza ale teraz już wiem że jest to zazdrość.

-Wiesz ten mord w oczach oznacza coś zupełnie innego. 7 lat temu go zostawiłam. Wyjechałam  bez żadnego słowa. Od 7 lat nie wiedział gdzie jestem. Nie wiedział o mnie nic. Ale jak widać świetnie sobie z tym poradził. Ciekawe tylko co powie jego żona, gdy pozna prawdę.

-To ma coś wspólnego z Lilką? -zapytała delikatnie

-Po części tak. Po prostu nie chciałam mu komplikować życia.

-A może on chciał żebyś mu skomplikowała życie? 

-Cześć kochanie. Myślałam, że mamy spotkać się później. -powiedziałaś, gdy tylko zobaczyłaś jak twój chłopak wychodzi z hali, gdzie miał właśnie trening. Nie miał wesołej miny, a ty wręcz przeciwnie. Promieniałaś szczęściem. Dowiedziałaś się dzisiaj bardzo radosnej nowiny i chciałaś się nią z nim podzielić.

-Mieliśmy, ale musimy teraz porozmawiać.

-Coś się stało?

-Chodź do naszej ulubionej knajpki. Tam wszystko ci opowiem. -Gdy 15 minut później byliście na miejscu, Kevin nadal ci nie powiedział o czym macie rozmawiać.

-Kochanie powiesz mi w reszcie co się stało? -zapytałaś dotykając jego ręki.

-Dostałem propozycję gry w Kanadzie. Oczywiście mój klub nadal mnie chce, ale tam będę miał dużo większe możliwości rozwoju.

-A co z nami? -zapytałaś cicho.

-Może ciebie też będzie chciał jakiś klub? A jeśli nie to zostanę tutaj razem z tobą.

-Kevin nie chce żebyś dla mnie z czegoś rezygnował. Kocham cię, ale zależy mi na twojej przyszłości.

-Też cię kocham i nie chce żyć zdala od ciebie. Nie wyobrażam sobie tego. Jesteś dla mnie zbyt ważna.

Wredna się ostro wkurzyła i oznajmia, że następny rozdział będzie 11.02 pod warunkiem że pod tym rozdziałem będzie conajmniej 5 komentarzy. 

Tak w ogóle jak wam się to wszystko podoba?
 Pozdrawiam bardzo Wredna Ania :*